Detronizacja usability…

,czyli zwrócenie uwagi na to co się dzieje pod szyldem III fali Human Computer Interaction (Komunikacji Człowieka z Komputerem).

Określenie zainteresowania użytecznością w ostatnich latach “wielkim boomem” jest zapewne przesadą ale termin ten zrobił sporą karierę, stał się swojego rodzaju słowem – wytrychem. Oprócz dobrych stron tego zjawiska (co jest tematem na osobnego posta) można zauważyć również, typowe dla modnych tematów, powierzchowne i pozbawione gruntownej wiedzy wypowiedzi, artykuły lub wręcz oferty rynkowe. W sieci można znaleźć przykłady typu : cennik analizy heurystycznej w zależności od ilości słów na podstronie, bądź (mój ulubiony) – cena analizy heurystycznej uzależniona od ilości użytych heurystyk. Dlatego nie uważam, aby ostatnie słowo w temacie użyteczności zostało wypowiedziane, ale można…

…Uznać użyteczność za cechę podstawową i niewystarczającą, czyli nie ograniczając się jedynie do badań użyteczności kłaść jednocześnie nacisk na jej zastosowanie. Użyteczności nie traktować sztywno, jako trzymania się zestawów gotowych receptur typu: klikalne logo w lewym, górnym rogu strony lecz jako zestawu wskazówek i podpowiedzi, do których należy podchodzić krytycznie a nie automatycznie. Dlatego nie odrzucając tego co już wiadomo w zakresie użyteczności można zacząć obserwować i włączać się w nowe nurty. Po tym przydługim wprowadzeniu chcę dojść do sedna tego posta – czyli zwrócenia uwagi, że o czymś takim jak np. Emotional Design już się na świecie mówi(i to coraz więcej :D ).
W swoim artykule „When second wave HCI meets third wave challenges”z 2006 roku Susanne Bodkers jasno ujmuje idee trzeciej fali w Human Computer Interaction (HCI), która według niej jest zwrotem od “human factors to human actors”. Termin “human factor” (w ujęciu Liam Bannon) odzwierciedla podejście do użytkownika jako do biernej, często rozpatrywanej z jednej perspektywy, bezosobowej i nieumotywowanej jednostki. Dla przykładu jeśli np. stawiamy sobie za cel aby produkt był intuicyjny to badamy jedynie “intuicje” użytkownika. Jest to głos za tym, aby użytkownika traktować nie poprzez pryzmat pojedynczych czynników (np. jako osoby realizującej dany cel), ale jako całość umieszczoną w konkretnym kontekście. Potocznie mówiąc jako człowieka z krwi i kości: biorąc pod uwagę również fakt, że posiada pewne nastawienia, nie działa zawsze racjonalnie, ma ograniczone zasoby poznawcze, pewne schematy, oraz że jego działanie jest często podszyte emocjami. Potrzeba nowego i szerszego spojrzenia na użytkownika wynika z coraz większych wpływów technologii na codzienne życie. Użytkownicy wykorzystują technologię dla osobistych celów (a nie tylko biznesowych), co pociąga za sobą konieczność innych, niż tylko efektywność, ocen produktów. Między innymi z tego powodu od jakiegoś czasu w dziedzinie HCI coraz częściej mówi się o emocjonalnym doświadczeniu użytkownika, i podejmuje próby zrozumienia natury doświadczenia użytkownika w interakcji z technologią. III fala HCI to:

  1. Zwrócenie uwagi na to, że interakcja użytkownika z maszyną musi być rozpatrywana w jego osobistym kontekście, bo to nadaje jej sens i znaczenie.
  2. Podkreślanie, że każdy nowy produkt nie powstaje jako osobny system, który działa w pustym do tej pory środowisku, ale w środowisku, w którym już zakorzenione są pewne praktyki. Dlatego trzeba brać pod uwagę kooperację nowego ze starym i ją planować. Charakterystyczny jest także postulat rozpatrywania socjo-kulturalnych wpływów przy wdrażaniu nowych technologii.
  3. Odejście od postrzegania interakcji z komputerem jako zorientowanej na zadania. W zamian za to użytkownika traktuję się jako jednostkę myślącą, mającą uczucia.

Na gruncie trzeciego paradygmatu dochodzi także do przedefiniowania podejścia do User Centered Design: zmniejsza się znaczenie efektywności i użyteczności.Już nie wystarczy system użyteczny (usability), efektywny i funkcjonalny. Podejście to zaowocowało w badaniach eksplorujących naturę doświadczeń, które wyłaniają się w interakcjach z systemami. Szczególnie “gorącym” tematem są badania emocji i afektów, a także Emotional Design, o którym jeszcze niejednokrotnie napiszę. Jednak już po pierwszym wspomnieniu tego tematu chcę nawiązać do artykułu o bardzo wymownym tytule : “Don’t Get Emotional” (Susanne Bodker). Jest on ostrzeżeniem aby nie doszukiwać się emocji wszędzie i zawsze, starając się je uczynić centrum wysiłków projektantów. Artykuł ten przypomina, że emocje są jedynie częścią doświadczenia użytkownika, które musi być skonceptualizowane w zależności od rozpatrywanego kontekstu.

Udostępnij:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Wykop
  • Digg
  • Slashdot
  • Technorati
  • Print this article!
  • Twitter

Skomentuj